
Laura Grzyb udzieliła bardzo szczerej wypowiedzi o zarobkach w MMA i boksie. Mistrzyni Europy pokusiła się też o szokujące wyznanie.
Niepokonana mistrzyni IBO International w wadze super koguciej oficjalnie wstąpiła w szeregi KSW. Pięściarka zadebiutuje podczas XTB KSW 105, 26 kwietnia. W ten sobotni wieczór zmierzy się z doświadczoną Rumunką, Gabrielą Hristeą.
Wszystkie walki KSW 105 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy pierwszy zakład obstawią bez ryzyka do 100 zł, a na start otrzymają darmowe 30 zł za depozyt i rejestrację.
Szokujące słowa Laury Grzyb
„Grzybowa” pojawiła się w studiu Klatka po klatce, gdzie udzieliła długiego wywiadu Arturowi Mazurowi. Dziennikarz w pewnym momencie zapytał się pięściarki o kwestię finansów. Ta szczerze przyznała, że to w zupełnie nowej dyscyplinie zarobi większe pieniądze:
– Muszę, z bólem, powiedzieć, że w moim przypadku: w MMA… ale to też nie jest takie proste – zaznaczyła Laura. – Ja jestem dzisiaj zawodniczką, która zbudowała sobie bazę kibiców. Ja jestem zawodniczką, która dba o tę stronę medialną. Dbam o reklamę, o marketing, mam bardzo dobrego menedżera.
– Więc startuję trochę z innego pułapu w tym MMA. Myślę, że gdybym w 2019 roku, kiedy podpisywałam pierwszy kontrakt zawodowy, zdecydowała się przejść do MMA to myślę, że te stawki byłyby podobne.
Prowadzący zwrócił uwagę, że Polska w porównaniu do reszty świata jest niemalże ewenementem. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że to w boksie są wielkie pieniądze. Pięściarze, jak Tyson Fury, Ołeksandr Usyk, czy Saul „Canelo” Alvarez na pewno zapewnili byt swym rodzinom na kilka pokoleń wprzód.
– Boks jest w ogóle takim sportem, że się zarabia bardzo długo nic, a jak się dojdzie do wysokiego poziomu, to się zarabia bardzo dużo – odpowiedziała Laura Grzyb. – Ja mogę powiedzieć tak. Wiem, że są dziś w Polsce zawodnicy, którzy toczą walki za mniej, niż 10 tysięcy złotych.
– Nie orientowałam się, nie pytałam bezpośrednio, ale myślę, że w MMA to też są takie stawki. Myślę, że to podobny pułap, gdy się zaczyna ten sport zawodowy.
Prowadzący Klatka po klatce przytoczył sytuację z życia wziętą. Jeden z bokserskich promotorów miał spojrzeć na kartę walk gali MMA i powiedział: „Mało. Myślę, że w boksie to by było 3 razy tyle”.
– Nie, nie… – odpowiedziała obalając teorię „Grzybowa”. – Ludzie tego nie wiedzą, bo tego się nie mówi, bo przecież nikt się nie chwali, ale mogę ci powiedzieć z własnego doświadczenia… Są zawodnicy, którzy tak bardzo kochają boks, i tak bardzo wierzą w swoją przyszłość w tym sporcie, że walczą za darmo.
– Naprawdę. Są nadal tacy zawodnicy i zawodniczki – dopowiedziała Laura. Doprecyzowała, że są to wtedy zerowe gaże, a pięściarze i pięściarki walczą za to, co uzyskają od sponsorów.
„Na szczęście” nie są to jednak częste przypadki…
– Myślę, że są to sporadyczne przypadki… ale to się wciąż dzieje. Po prostu. [Ktoś walczy za miejsce w karcie], dokładnie – odpowiedziała pięściarka.