Szczęsny przed King’s Arena 4 o mentalności i wierze: Ważne, żeby znaleźć drogę z powrotem

Krystian Szczęsny przed kolejnym występem opowiedział o tym, jak podchodzi do pewności siebie, presji oraz trudniejszych momentów w życiu. Zawodnik z Częstochowy nie boi się mówić o własnych ambicjach, ale jednocześnie podkreśla, że w sporcie nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji sukcesu.

Szczęsny legitymuje się zawodowym bilansem 6-4, a wszystkie sześć zwycięstw odniósł przez nokaut. Ostatnie dwa pojedynki nie ułożyły się jednak po jego myśli. Teraz częstochowianin liczy na przełamanie podczas gali King’s Arena 4, która odbędzie się w sobotę 3 października w Łodzi. Jego rywalem będzie Dawid Borzęcki.

Dla Szczęsnego będzie to więc okazja, by wrócić na zwycięską ścieżkę i przypomnieć o swoim nokautującym stylu.

Szczęsny o pewności siebie i „energii umniejszania”

W social mediach King’s Arena pojawiła się wypowiedź Krystiana Szczęsnego, który szerzej opowiedział o swojej mentalności oraz o tym, jak jego zdaniem w Polsce postrzega się pewność siebie.

– Wydaje mi się, że my, jako Polacy… Nie wiem, czy to zauważyłeś, ja na pewno, że działa to na tej zasadzie… Jak ci babcia zawsze mówi? „No, ale to tak skromnie, żeby cię ludzie nie widzieli”. I cały czas jesteś taki w tej „energii umniejszania”. Może z tego to wynika, że ludzie są po prostu skromni. Czy to źle? No jak do przesady, to na pewno nie. Jak boisz się powiedzieć: „tak, jestem na tyle przygotwany, że wiem, że mogę wygrać tę walkę, wygram tę walkę”.

Zawodnik zaznaczył jednak, że mocna wiara we własne możliwości nie oznacza przekonania, że wszystko musi pójść zgodnie z planem.

– No, ale to też zawsze jest fifty-fifty. Wyjdziesz, potkniesz się, złamiesz nogę. Nigdy nic w życiu nie ma na 100% pewnego.

Szczęsny poruszył też znacznie bardziej osobisty temat. Opowiedział o swojej relacji z Bogiem i o okresie, w którym odsunął się od wiary przez trudne doświadczenia.

– Mimo, że też miał w życiu moment, w którym zgubiłem, że tak powiem, Boga ze swego serca, nie do końca mogliśmy się dogadać, byłem nieco obrażony na to, co mnie spotykało… Ale jednak przy którymś momencie mojego życia zrozumiałem, że to nie o to chodzi, żeby się obrażać, bo te sytuacje otworzyły mi wielkie perspektywy na fajne rzeczy. Nie ma nic złego w tym, żeby się zguć. Ważne, żeby znaleźć drogę z powrotem.

Przed King’s Arena 4 Szczęsny wydaje się więc mocno poukładany mentalnie. Po dwóch porażkach z rzędu nie zamierza spuszczać głowy i chce pokazać, że nadal potrafi kończyć walki w swoim charakterystycznym stylu.