
Mariusz Pudzianowski rzadko udziela dłuższych wywiadów, ale tym razem zrobił wyjątek i odniósł się do swoich relacji z KSW. Były strongman ponownie poruszył temat nieuregulowanego – jak sam twierdzi – wynagrodzenia za ostatnią walkę i zasugerował, że sprawa może mieć dalszy ciąg na drodze prawnej.
Ponad półtora roku temu „Pudzian” po raz ostatni pojawił się w formule MMA. Na gali KSW przegrał z debiutującym w tej dyscyplinie Eddie’em Hallem. Sam rezultat był sporym zaskoczeniem, ale jeszcze więcej emocji przyniosły wydarzenia po pojedynku.
Od dłuższego czasu mówiło się bowiem o zainteresowaniu ze strony FAME MMA. Według pojawiających się informacji Pudzianowski był nawet blisko ogłoszenia jako przeciwnik Natana Marconia. Ostatecznie zdecydował się jednak na kolejny występ w KSW.
Dziś utrzymuje, że właśnie za tę walkę federacja wciąż nie rozliczyła się z nim w pełni.
Pudzianowski: „Już moi prawnicy nad tym wszystkim pracują”
Wątek finansowy poruszył w rozmowie z Mariuszem Pudzianowskim Karol Garncarz. Były zawodnik KSW nie owijał w bawełnę.
– Zachowali się, jak nie przystało na biznesmenów. No i jest, jak jest… Sprawa zapewne znajdzie się w odpowiednim miejscu – powiedział „Pudzian”.
Gdy Garncarz dopytał, czy chodzi o sąd, Pudzianowski nie zdecydował się na jednoznaczną deklarację.
– Czas pokaże! Już moi prawnicy nad tym wszystkim pracują. [Wypłata za walkę z Eddie’em Hallem] nie jest uregulowana, to nie jest żadna tajemnica. Na razie to jest takie „miganie”. Do dnia dzisiejszego zapomnieli, że coś fajnego było – dodał.
Nieco inaczej wypowiadał się o Wojsławie Rysiewskim. Pudzianowski zaznaczył, że nie ma do niego żadnych pretensji.
Znacznie bardziej lakoniczny był natomiast przy pytaniu o Martina Lewandowskiego.
– Pomińmy ten temat, wyjaśnimy sobie pewne sprawy w odpowiednim miejscu – powiedział Pudzianowski.
Na ten moment „Pudzian” nie zdradził, jakie konkretnie kroki podejmą jego prawnicy. Z jego słów wynika jednak jasno, że temat rozliczenia z KSW nadal nie został zamknięty.