PRIME 18: Jacek Murański bez szans. Arab zdominował leciwego rywala

Za nami druga najważniejsza walka gali PRIME Show MMA 18. W co-main evencie wydarzenia do klatki weszli Gabriel „Arab” Al-Sulwi oraz Jacek Murański.

„Muran” od lat pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego świata freak fightów. Bez względu na opinie kibiców trudno odmówić mu odwagi do podejmowania kolejnych wyzwań. W przeszłości mierzył się między innymi z trzema przeciwnikami jednocześnie, a także toczył pojedynki z „Popkiem”, Dominikiem Zadorą czy Krzysztofem Rytą.

Po drugiej stronie klatki stanął Gabriel Al-Sulwi. „Arab” po trzyletniej przerwie wrócił do startów w ubiegłym roku i od tego czasu prezentował bardzo dobrą formę. Najpierw poddał „Czarną Panterę”, a następnie w efektownym stylu zakończył zwycięską serię „Taazy’ego”. Tym razem zmierzył się z Murańskim na specjalnych zasadach – mógł zadawać ciosy wyłącznie na głowę. Dodatkową atrakcją były zapowiadane kopnięcia w pośladki „Murana”, które miały być wykonywane po każdym knockdownie.

PRIME 18: Arab vs Murański – przebieg walki

Runda 1. – Arab orbitował wokół Murana, który próbował go podkręcić swoim zachowaniem. I padł Murański już po niespełna 30 sekundach! Arab nie zamierzał się spieszyć, choć kolejny cios zachwiał panem Jackiem. Muran zbliżał się ze swoimi cepami, ale Al-Sulwi nic sobie z tego nie robił. Arab pozostawał czujny i posyłał szybkie ciosy czy to z lewej, czy z prawej ręki… A na koniec rundy jeszcze powalił Murana!

Runda 2. – Muran zajął środek klatki i próbował skrócić dystans, ale Arab nie miał zamiaru go do siebie dopuścić. Gabriel dystansował rywala ciosami, a to wszystko z wielkim uśmiechem na twarzy. Al-Sulwi straszył prawym, by skontrować lewym, choć nie zawsze był celny. Gdy jednak lewica sięgała twarzy Murańskiego, po hali roznosił się donośny dźwięk. Muran dobrze uchylał się przed niektórymi ciosami, ale zamknięty na siatce zebrał kolejne sierpy, po których poleciał na deski.

Runda 3. – Rozluźniony Arab pracował wyłącznie prawym prostym i podjudzał Murana do ataku. Zamachnął się Al-Sulwi z cepem, ale Murański nie zdołał wejść z kontrą. Arab zachęcał Murana do kolejnej akcji, a swoim zachowaniem przypominał Wielkiego Bu z pamiętnej potyczki z Denisem Załęckim. Było tupanie, groźne przyruchy, ale Muran nie przewracał się na deski. Arab ze spokojem zakończył walkę trafiając jeszcze Murana.

Runda 4. – Arab przejął środek oktagonu i kąsał Murańskiego prawym prostym. Muran szukał cep z doskoku, schylał się zawczasu, ale zgarnął krótki hak na szczękę. Arab polował na lewy sierp, markując tym szybki prawy. Murański był bardzo oszczędny w uderzeniach, choć wynikało to z techniki rywala… który jeszcze na koniec rundy doprowadził do kolejnego liczenia.

Runda 5. – Muran wyszedł do ostatniej rundy szukając nokautu. Arab uskoczył przed pierwszą szarżą. Na twarzy wciąż widniał uśmiech, który sugerował: „no tak, to mnie nie skończysz”. Muran rzucił się na rywala i pojedynek przeniósł się na moment do parteru. Arab straszył prawym prostym i ładował lewy sierp, choć trafiał jedynie w gardę. Murański przestrzelił z kombinacją i Al-Sulwi raz jeszcze zasypał go potężnymi ciosami. Arab do ostatniej sekundy bił Murana, a na koniec przewrócił go jeszcze na deski.

Wynik: Arab wygrał jednogłośną decyzją sędziów.