
Martin Lewandowski wprost powiedział, na czym zarabia organizacja KSW. Podał też, co generuje największa koszty.
Największa w Europie organizacja MMA od lat stanowi o sile tej dyscypliny na Starym Kontynencie. KSW już od 21 lat organizuje swe gale, a w ich szeregach walczyło wiele gwiazd, jak Mateusz Gamrot, Karolina Kowalkiewicz, Mariusz Pudzianowski, Mamed Khalidov, czy były mistrz UFC Jan Błachowicz.
Niebawem odbędzie się kolejna hitowa gala, XTB KSW 105. W rozpisce nie brakuje legend, jak chociażby wspominanego „Pudziana”. Dojdzie też do kilku pojedynków z mistrzostwem na szali, jak main event: Bartosiński vs. Grzebyk 2.
Wszystkie walki KSW 105 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy pierwszy zakład obstawią bez ryzyka do 100 zł, a na start otrzymają darmowe 30 zł za depozyt i rejestrację.
TYP | KURSY | BUKMACHER |
Adrian Bartosiński – Andrzej Grzebyk | 1.32 – 3.40 | Fortuna |
Rafał Haratyk – Ibragim Chuzhigaev | 2.10 – 1.74 | Fortuna |
Mariusz Pudzianowski – Eddie Hall | 1.37 – 3.10 | Fortuna |
Martin Lewandowski o finansach KSW
Nie od dziś wiadomo, że czołowe postaci KSW mogą liczyć na ogromne gaże. Na czym jednak organizacja zarabia? Wprost o finansach swojej firmy wypowiedział się jeden z jej założycieli, Martin Lewandowski.
W wywiadzie dla kanału Biznes Klasa szefowi KSW prowadzący przytoczył wyciąg z KRS, na którym czarno na białym widać było, że organizacja miała 50 milionów przychodu, z czego 5 milionów zysków. Lewandowski przytoczył trzy elementy, które składają się na wpływy:
– Prawa telewizyjne tutaj na terenie Polski, drugim elementem będą bilety, i trzeci sponsorzy. Jeżeli jest PPV, to wówczas PPV jest numerem jeden.
Co zaś się tyczy wydatków, gros tychże stanowią wspominane gaże. Martin Lewandowski przyznał, że wynagrodzenia stanowią grubo ponad połowę kosztów:
– 80, czasami 70 procent, to są wynagrodzenia zawodników, a reszta są to wszystkie pozostałe koszty związane z wynajęciem hali, promocją, z wszystkimi elementami, które musimy nabyć od podwykonawców, ochrona, scenotechnika i tak dalej – powiedział szef KSW.
Lewandowski dodał też, że na samym początku sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie. Wówczas jednak MMA w Polsce nie tyle nie istniało, co było w powijakach. Mało kto się nad Wisłą tą dyscypliną interesował, więc wydatki KSW głównie opierały się na organizacji gal.