Jon Jones chce walki na UFC w Białym Domu mimo problemów zdrowotnych: Organizacja o tym wie

Były mistrz UFC w dwóch kategoriach Jon Jones wydał oświadczenie po tym, jak w sieci pojawiło się nagranie, na którym odmawia walki z Danielem Cormierem w zapasach.

Dwukrotni rywale z UFC, Jon Jones i Daniel Cormier, wydawali się skazani na trylogię – w oktagonie lub poza nim. Po dwóch legendarnych pojedynkach w UFC, Jones i Cormier odnowili swoją rywalizację podczas ostatniego sezonu rosyjskiej wersji The Ultimate Fighter, gdzie pełnili rolę trenerów.

Obaj wymieniali się uszczypliwościami w nowym sezonie ALF Reality 3, który wkrótce ma zostać pokazany. Jones i Cormier sugerowali też możliwość zmierzenia się w boksie albo w zapasach w niedalekiej przyszłości.

Ostatnio jednak Jones odmówił zmierzenia się z Cormierem, a nagranie prywatnej konwersacji podczas DBX 5 w Houston błyskawicznie stało się viralem. Były mistrz dwóch kategorii wyjaśnił, że jego „ostry artretyzm stawu biodrowego biodra” mógłby skończyć się nawet jego operacją wymiany stawu. W praktyce oznaczałoby to koniec jakichkolwiek nadziei na powrót do UFC po zeszłorocznej emeryturze.

Jon Jones komentuje wideo: „ostry artretyzm stawu biodrowego biodra” utrudnia powrót

W rozmowie z TMZ Sports Jones odniósł się do nagrania, które w ostatnich dniach obiegło media społecznościowe.

Wygląda na to, że prywatna rozmowa, którą miałem podczas DBX 5 w Houston, wylądowała w sieci. Zdarza się. Jak większość zawodników, czasem cicho zmagamy się z kontuzjami, a w moim przypadku to trwało latami. Wielu z nas większość dni spędza chodząc utykając, płacąc najwyższą cenę za zdrowie – rozpoczął Jones.

Jeśli zastanawiacie się, czy to prawda – tak. Jestem wdzięczny za wszystkie swoje blizny bojowe i gdybym mógł przeżyć wszystko jeszcze raz, zrobiłbym to bez wahania. To właśnie dla tego, w trakcie mojej kariery, budziłem się każdego dnia.

– Nawet po tym, jak stałem się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii tego sportu, krytycy wciąż mają mi za złe, że w ostatnich latach trochę zwolniłem. To jest po prostu życie, by móc walczyć kolejnego dnia, wyciągając wnioski z doświadczeń i stosując je w biznesie, zamiast w oktagonie. To się nazywa ewolucja – kontynuował. – UFC wie, jak wygląda sytuacja z moim artretyzmem. Wiedzą też, że gdybym zdecydował się zaryzykować wszystko jeszcze raz i wytrzymać ten poziom bólu, nagroda musiałaby być czymś wyjątkowym, czymś więcej niż tylko grubą wypłatą. Dla mnie tym było i nadal jest Biały Dom.

– Niezależnie od tego, czy ta walka dojdzie do skutku, moja kariera była jedną z tych, które przechodzą do historii i była po prostu legendarną. Zostawiłem w oktagonie dużą część siebie i jestem wdzięczny za każdy moment. I niech nikt się nie myli – wciąż nakopię 99% z was. Nadal robię duże liczby przy przysiadach, trenuję. Nadal pracuję ciężej niż większość z was… tylko może po solidnej rozgrzewce i dobrym rozciąganiu.

Jones nie walczył od czasu pojedynku z Stipe Miocicem na UFC 309. Była to jego jedyna obrona tytułu w wadze ciężkiej UFC.