
Kasjusz „Don Kasjo” Życiński został zapytany o możliwość skrzyżowania rękawic z Mateuszem „Don Diego” Kubiszynem. Choć pod względem sportowym takie zestawienie mogłoby zainteresować wielu kibiców, samozwańczy „Król” podchodzi do tego pomysłu sceptycznie. Jak sam przyznał, zwyczajnie nie widzi potrzeby mierzenia się z zawodnikiem, z którym ma bardzo dobre relacje.
Zanim jednak zacznie rozważać kolejnych przeciwników, Kasjusza Życińskiego czeka starcie z Bartoszem Szachtą. Panowie wystąpią w walce wieczoru FAME 32, które odbędzie się już w tę sobotę, 29 sierpnia w Radomiu. Konflikt zawodników zostanie rozstrzygnięty w ringu, gdzie zmierzą się na zasadach boksu.
Galę FAME 32 obejrzysz na żywo w systemie PPV. Skorzystaj z akcji WATCHCODE.net i odbierz kod dostępu!
„Don Kasjo” o potencjalnej walce z „Don Diego”. Nie jest zainteresowany
Jeżeli brać pod uwagę wyłącznie umiejętności pięściarskie, „Don Kasjo” zdecydowanie zalicza się do ścisłej czołówki świata freak fightów. Podobną opinią cieszy się Mateusz „Don Diego” Kubiszyn, który od lat potwierdza swoją klasę, a obecnie pozostaje niekwestionowanym mistrzem GROMDY.
Podczas wizyty Życińskiego w studio Fansportu TV pojawił się więc temat potencjalnego starcia dwóch „Donów”. Kasjusz nie podzielił jednak entuzjazmu dotyczącego takiego zestawienia. Jak zdradził, obecnie łączą go z Kubiszynem bardzo dobre relacje, choć początkowo mistrz GROMDY miał nieco inne zdanie na jego temat.
– Ja z Mateuszem bardzo dobry kontakt mam. Jeden z lepszych we freak fightach, więc… Mateusz tam gdzieś opowiadał, chyba nawet na wywiadach. Na początku, jak mnie jeszcze nie znał, to podszczypywał. Potem, jak się poznaliśmy, to zobaczył te „inne twarze” i to, co sobie o mnie wyobrażał, przepadło.
Znajomość nie ogranicza się wyłącznie do rozmów poza kamerami. Życiński i Kubiszyn mieli okazję wspólnie trenować, a „Don Diego” pojawił się nawet na jednym ze sparingów Kasjusza podczas przygotowań do walki z Szachtą.
– Ja z nim mam bardzo dobry kontakt. My sobie posparowaliśmy, też był na jednym sparingu z 1,5-2 tygodnie temu, więc z nim posparowałem przed walką z Szachcią.
Właśnie dobre stosunki pomiędzy zawodnikami są jednym z głównych powodów, dla których „Don Kasjo” nie widzi większego sensu w organizowaniu ich pojedynku. Zdaniem Życińskiego we freak fightach liczy się nie tylko poziom sportowy, lecz również historia stojąca za konkretnym zestawieniem.
– Nie wiem, czy kogokolwiek by interesowała walka sportowa. My złości do siebie nie mamy, więc ja… Nie byłbym za takimi walkami.
Nawet potencjalna oferta ze strony organizatorów niekoniecznie zmieniłaby jego nastawienie. Kasjusz wprost przyznał, że sam nie zabiegałby o konfrontację z „Don Diego”.
– Mogliby coś takiego zaproponować, ale… wątpię. Ja nawet bym nie chciał. Takie sportowe walki… To są jednak freak fighty.
Na hitową konfrontację „Don Kasjo” z „Don Diego” na ten moment się więc nie zanosi. Życiński jasno daje do zrozumienia, że skoro między zawodnikami nie ma złej krwi, woli pozostawić ich rywalizację na sali treningowej. Najpierw czeka go zresztą zupełnie inny pojedynek – w sobotę w Radomiu spróbuje rozprawić się z Bartoszem Szachtą.