
Mateusz „Don Diego” Kubiszyn wrócił wspomnieniami do swojej porażki z Izu Ugonohem w turnieju FAME MMA. Mistrz GROMDY w rozmowie z Michałem Tuszyńskim dla Fansportu TV szczegółowo wyjaśnił, co jego zdaniem przesądziło o sensacyjnym rozstrzygnięciu już w pierwszej rundzie.
Starcie z dawno niewidzianym Izu Ugonohem było jednym z największych zaskoczeń turnieju. Większość kibiców i ekspertów widziała w „Don Diego” zdecydowanego faworyta, zwłaszcza że wcześniej znajdował się w świetnej dyspozycji i dochodził do finałów podobnych rywalizacji. Tymczasem zawodnik WCA zaskoczył formą i wyeliminował Kubiszyna już w 1. rundzie.
Kubiszyn o przegranej z Ugonohem: „Bardzo dobry gameplan pod regulamin”
Podczas rozmowy Michał Tuszyński zdradził, że miał okazję krótko porozmawiać z Izu Ugonohem, który sam przyznał, iż dziwiło go stawianie Kubiszyna w roli pewnego faworyta. Do tych słów odniósł się sam „Don Diego”, który wskazał na kluczowe czynniki swojej porażki.
– Ja myślę, że Izu, jak mówiłem wcześniej, był dużą zagadką, jeśli chodzi o ten turniej, o jego formę, również i dla mnie. Ja nadal uważam, że słusznie byłem faworytem w tej walce, ze względu na background sportowy i na to, że byłem w gazie, a we wcześniejszym turnieju doszedłem do finału.
Kubiszyn podkreślił jednak, że decydujące znaczenie miał sposób przygotowania taktycznego rywala oraz specyfika zasad walki, które znacząco odbiegały od klasycznego K-1.
– Tutaj, co najważniejsze, zawiódł u nas… Albo może nie, nie chcę mówić, że u nas zawiódł. To Izu wraz ze swoim teamem przygotowali bardzo dobry gameplan pod reguły gry, pod regulamin tej walki – kontynuował „Don Diego” wyjaśniając, iż zasady pojedynku bardziej nawiązywały do Muay Thai w małych rękawicach, niż do K-1. – K-1 z samej nazwy ma jedno kolano w klinczu. Tutaj były modyfikacje, że nieograniczona ilość kolan w korpus, a na głowę tylko jedno. A w tym przypadku kluczowe było to, że była nieograniczona ilość kolan w klinczu, więc z samej nazwy „K-1” nie ma tutaj żadnego przeniesienia.
Mistrz walk na gołe pięści zdradził również, że jego sztab brał pod uwagę warunki fizyczne przeciwników, jednak nie spodziewał się, iż klincz i kolana staną się aż tak istotnym elementem pojedynku.
– Wzięliśmy pod uwagę, biorąc pod uwagę warunki fizyczne przeciwników, bo nie mówię tylko o Izu, braliśmy pod uwagę, że będzie z tym problem, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie to kluczowy element walki, do którego będzie dążyć Izu. Rozmawialiśmy z Izu i z całym temamem po walce i mówili, że wiedzieli, że będziemy uderzać prawy prosty na dół… którego na samym początku nie uderzaliśmy, bo wiedzieliśmy, że oni to wiedzą! I tutaj, zwłaszcza w 1. rundzie, to był kluczowy element. Doprowadził do liczenia tymi kolanami.