
Powrót Conora McGregora do oktagonu jest już przesądzony. Irlandczyk zdradził jednak, że UFC przedstawiło mu również plan na następny występ. Problem w tym, że według harmonogramu organizacji kibice będą musieli bardzo długo czekać na kolejną walkę największej gwiazdy MMA.
Minęły już lata od ostatniego pojedynku „The Notoriousa”. W lipcu 2021 roku McGregor po raz trzeci zmierzył się z Dustinem Poirierem. Walka zakończyła się fatalnie dla Irlandczyka, który pod koniec pierwszej rundy doznał poważnego złamania nogi. Kontuzja wykluczyła go z rywalizacji na długie miesiące, a późniejsze próby powrotu regularnie kończyły się niepowodzeniem.
Przez długi czas wydawało się, że jego pierwszym rywalem po przerwie będzie Michael Chandler. Obaj trenerzy programu The Ultimate Fighter mieli spotkać się w oktagonie, a UFC oficjalnie potwierdziło nawet termin pojedynku. Ostatecznie jednak McGregor wycofał się z występu po złamaniu palca u stopy, a wyczekiwane starcie nigdy nie doszło do skutku.
Wszystkie walki UFC 329 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy na start otrzymają aż do 300 zł. Wystarczy, że pierwszy kupon z kursem min. 2.5 obstawicie za 50 zł, za co otrzymacie 150 zł we freebetach. A to tylko jeden z wielu bonusów na start.
„Prawie rok przerwy? To jakiś absurd”
Teraz sytuacja wygląda inaczej. UFC ogłosiło, że Conor McGregor wróci podczas gali UFC 329, która odbędzie się 11 lipca. Rywalem Irlandczyka będzie Max Holloway, a więc zawodnik, którego pokonał jeszcze na początku swojej drogi do światowej sławy.
W rozmowie z Arielem Helwanim temat szybko zszedł na szczegóły nowej umowy z UFC. Choć dziennikarz próbował wypytać McGregora o finanse, ten postanowił skupić się na czymś zupełnie innym.
– Jestem na kontrakcie z UFC i podpisałem go z dwoma datami. Pierwsza walka będzie miała miejsce 11 lipca. Jak myślisz, kiedy planują kolejną? – zapytał.
Helwani nie potrafił odgadnąć odpowiedzi, a McGregor nie ukrywał zdziwienia planami organizacji.
– Kwiecień 2027! To poj*ane. Prawie rok później!
Irlandczyk przyznał, że w kontrakcie znajduje się termin drugiego występu, choć nie wiadomo jeszcze, kto miałby być jego przeciwnikiem. Sam nie zamierza jednak biernie akceptować takiego rozwiązania.
– Nie obchodzi mnie, kogo mi dadzą. Chcę walczyć pod koniec roku. Zróbmy walkę w lipcu, a za kilka miesięcy kolejną. Koniec kontraktu, możemy podpisać nową umowę. A oni dali mi „kwiecień 2027″… Ile tygodni jest w roku? Pięćdziesiąt-k*wa-dwa.
Wszystko wskazuje więc na to, że McGregor zamierza wrócić do regularnych występów. Najpierw musi jednak pokonać Maxa Hollowaya. Dopiero wtedy przekonamy się, czy UFC rzeczywiście będzie trzymać się obecnego planu, czy też zdecyduje się przyspieszyć powrót swojej największej gwiazdy do oktagonu.