
Na gali XTB KSW 116 kibice zobaczyli starcie w kategorii półciężkiej, w którym naprzeciw siebie stanęli Bartosz Leśko oraz Bartosz Szewczyk.
Leśko wchodził do tego pojedynku po nieudanej próbie sięgnięcia po mistrzowski pas. W starciu z Rafałem Haratykiem musiał uznać wyższość czempiona, jednak jego postawa została bardzo dobrze oceniona. Pretendent wspólnie z mistrzem stworzyli niezwykle widowiskowy pojedynek, a zawodnik Mad Dogs Gdynia udowodnił, że należy do ścisłej czołówki kategorii półciężkiej.
Tym razem po drugiej stronie klatki stanął Bartosz Szewczyk. Jego początek przygody z KSW był bolesny, gdyż w debiucie został znokautowany już w pierwszej rundzie przez Damiana Piwowarczyka.
Szewczyk zdołał jednak odbudować się po tej porażce. W kolejnym występie pokonał Dawida Kasperskiego, choć o zwycięstwie zdecydowała dopiero niejednogłośna decyzja sędziów. Pojedynek z Leśką był więc dla niego szansą na kolejny ważny krok w kategorii półciężkiej.
XTB KSW 116: Leśko vs. Szewczyk – kto wygrał? Relacja
Leśko agresywnie wszedł z kopnięciem na nogę i ciosami. Szewczyk nie odstawał, odpowiadał na ataki rywala. Mocne low kicki z obu stron. Szewczyk poszukał kopnięcia na głowę, próbując wykorzystać nisko opuszczone ręce Leśki. Reprezentant gdyńskiego klubu przesadził z szarżą i dał sobie zajść za plecy rywalowi. Szewczyk próbował sprowadzić walkę do parteru, co też mu się udało – to jednak on wylądował na plecach. Leśko porozcinał przeciwnika, ładował potężne łokcie z góry. Z dołu odpowiadał przeciwnik, który nie zdołał wrócić na nogi. Leśko demolował Bartosza Szewczyka, który chciał zatrzymać go trzymając dwoma rękoma jego prawicę.
Szewczyk na otwarcie drugiej rundy szukał wysokiego kopnięcia, co dobrym ciosem na korpus skontrował oponent. Leśko poszedł po obalenie i rozbijał przeciwnika, który oczywiście szukał możliwości powrotu na nogi. Zakrwawiony Szewczyk ciężko dyszał, zbierał siły na wyjście z fatalnej pozycji, ale zawodnik Mighty Bulls Gdynia był ciasno sklejony i kontynuował festiwal bólu. Szewczyk wstał, miał Leśkę w klinczu na siatce. Obaj panowie korzystali z sytuacji, by złapać oddech. Dobra kombinacja lewy-lewy-prawy Szewczyka, zawodnik WCA poczuł wiatr w żagle. Wybronił obalenie rywala z Gdyni i rundę zakończył kontrolując go w klinczu na siatce.
Szewczyk trafił mocnym kopnięciem na udo, ale przewrócił się przy tym tracąc szansę. Leśko nie pchał się w parter, poświęcił początek na zyskanie dodatkowego oddechu. Dobre proste Byka z Gdyni, które miały na celu stopowanie zapędów Szewczyka. Reprezentant WCA mieszał ciosy z kopnięciami. Jedno z nich przechwycił Bartosz Leśko, który przewrócił oponenta i tym razem wskoczył do parteru. Szewczyk kręcił się na plecach, ale gdynianin rąbał go łokciami. Szewczyk uciekł do żółwia, próbował urwać się i wrócić na nogi. Ta sztuka ostatecznie mu się udała, choć przy tym wszystkim zebrał sporo bomb od rywala.
Wynik: Bartosz Leśko wygrał jednogłośną decyzją sędziów.