Tyburski reaguje na zaczepki „Gleby”! Jest jeden warunek, który może go przekonać

Paweł Tyburski nie wydaje się szczególnie przejęty ostatnimi zaczepkami Patryka „Gleby” Tołkaczewskiego. „Tybori” nie ukrywa, że taka walka nie znajduje się dziś wysoko na jego liście priorytetów, choć znalazł sposób, by uczynić ją znacznie bardziej atrakcyjną.

Popularny „Tybori” już 17 października ponownie pojawi się w klatce FAME MMA. Podczas gali FAME 33 wystąpi w turnieju GRAND FREAKS. W pierwszej rundzie zmierzy się z Marcinem Wrzoskiem, a jeśli wygra, w półfinale trafi na zwycięzcę starcia Alberto Simao vs Sebastian „Mr. Scarface” Skiermański.

Tyburski nie pali się do walki z „Glebą”

Paweł Tyburski od dawna podkreśla, że freak fighty nie są dla niego najważniejszym elementem kariery. Jak sam wielokrotnie sugerował, traktuje je raczej jako dodatek niż główny cel.

Mimo tego jego nazwisko nadal regularnie pojawia się w kontekście kolejnych zestawień. Jednym z zawodników, którzy publicznie sygnalizują chęć walki z „Tyborim”, jest Patryk „Gleba” Tołkaczewski.

Torunianin, który niedawno przegrał w klatce FAME, zaczął zaczepiać Tyburskiego i zasugerował stójkową konfrontację.

Sam „Tybori” nie wydaje się jednak specjalnie zainteresowany takim scenariuszem. Nie zamierza rzucać wszystkiego dla pojedynku z Tołkaczewskim, szczególnie że przed nim znacznie ważniejsze wyzwanie w postaci turnieju GRAND FREAKS.

Jest jednak pewien detal, który mógłby zmienić jego nastawienie. Tyburski zasugerował, że chętniej wszedłby do takiej walki, gdyby w przypadku zwycięstwa mógł zgarnąć również wypłatę „Gleby”.

Na razie jest to więc bardziej medialna przepychanka niż realne zestawienie. Najpierw „Tybori” musi skupić się na rewanżu z Marcinem Wrzoskiem.

Pełną wypowiedź Pawła Tyburskiego znajdziecie w materiale poniżej.