Tomasz Sarara o Denisie Labrydze: To nie jest żaden Final Boss [WIDEO]

Relacje pomiędzy Tomaszem Sararą a Denisem Labrygą od dawna pozostają napięte. Krakowski kickbokser po raz kolejny jasno dał do zrozumienia, że nie darzy „Głogowskiego Niedźwiedzia” sympatią.

Stwierdzenie, że między zawodnikami iskrzy, byłoby sporym niedopowiedzeniem. Sarara już wcześniej otwarcie drwił z ambicji Labrygi, który publicznie deklarował marzenie o występie w UFC. Obaj zmierzyli się ze sobą w turnieju o milion w czystym złocie, gdzie górą był reprezentant Głogowa – choć werdykt do dziś wzbudza liczne kontrowersje. W opinii części kibiców to właśnie krakowianin powinien zostać ogłoszony zwycięzcą.

Sarara nie ukrywa, że nie pała sympatią do rywala. Kolejna odsłona ich konfliktu miała miejsce podczas programu z cyklu CAGE, gdzie ponownie doszło do ostrych wymian zdań, nierzadko okraszonych wulgarnymi sformułowaniami.

Tomasz Sarara o Labrydze: „To nie jest żaden Final Boss”

Podczas wizyty w studiu Fansportu TV Tomasz Sarara został zapytany przez Kacpra Mi zarówno o turniejową drabinkę, jak i o postać Denisa Labrygi. Krakowianin jednoznacznie dał do zrozumienia, że nie uznaje go za „Bossa Ostatecznego” — określenie, którym sam zainteresowany chętnie się posługuje.

Dobrze wiemy, jak wyglądał ten jego pierwszy turniej. Tak naprawdę, to absolutnie nie jest jego wina, ale gdyby w tym wszystkim miał więcej pokory, to byłby większym bohaterem, bo stał się dość sporym antybohaterem – wyjaśnił Sarara. – No, nie uważam go za na tyle wybitnego zawodnika, żeby był tak zwanym „Final Bossem”. Uważam, że w tym turnieju jest dużo lepszych zawodników od niego.

Jeżeli Tomasz Sarara zdoła przejść przez całą drabinkę i zwyciężyć w S-Class Tournament, otworzy sobie drogę do rewanżu z Labrygą. Triumfator zawodów podczas gali FAME MMA 29 – oprócz luksusowego Mercedesa – otrzyma bowiem także walkę wieczoru kolejnej gali, w której stawką będzie pas mistrzowski wagi ciężkiej.