Sztab Baraniewskiego nie zgadza się z werdyktem UFC 331: Czujemy się oszukani

Trenerzy Iwo Baraniewskiego mają zupełnie inne odczucia niż sam zawodnik po porażce z Alonzo Menifieldem. Sztab „Rudego” po ponownym obejrzeniu walki i analizie kart punktowych uważa, że Polak został skrzywdzony przez sędziów.

Popularny „Rudy” przegrał z Alonzo Menifieldem podczas UFC 331, ponosząc tym samym pierwszą zawodową porażkę w karierze. Było to dla niego także pierwsze starcie na profesjonalnym poziomie, w którym wyszedł poza otwierającą rundę.

Sam Baraniewski podszedł do całej sytuacji ze sporą pokorą. W rozmowie z Hubertem Mściwujewskim, który dzięki współpracy z Fortuną udał się do Los Angeles, Polak nie unikał odpowiedzialności i nie próbował zrzucać winy na sędziów. Otwarcie wskazał natomiast elementy, które jego zdaniem nie zagrały w walce z Menifieldem.

Inaczej całą sytuację widzi jego narożnik.

Trenerzy „Rudego” po walce: „Czujemy się oszukani”

Szkoleniowcy Baraniewskiego obserwowali pojedynek z bardzo bliska, a po gali ponownie obejrzeli całe starcie, przeanalizowali statystyki i przyjrzeli się kartom punktowym. Ich zdaniem werdykt nie oddał przebiegu walki.

Drodzy widzowie, zacznijmy od tego, że czujemy się oszukani. Od momentu walki poprzez obejrzenie UFC Stats po karty sędziowskie, które zobaczyliśmy naprawdę wczoraj w nocy już… I uważam, że sędziowie niesłusznie punktowali pierwszą rundę na Menifielda, bo tam tak naprawdę na kartach sędziowskich ta pierwsza runda zdecydowała – powiedział Kamil Umiński.

W tym przypadku Umiński pomylił się w odczytaniu kart. Wszyscy trzej sędziowie zapisali bowiem pierwszą rundę na konto Baraniewskiego.

Na ten szczegół zwrócił uwagę drugi ze szkoleniowców. Nie zmienia to jednak ogólnego stanowiska sztabu „Rudego”. W ich ocenie Polak zrobił wystarczająco dużo, by wyjść z oktagonu co najmniej z remisem, a być może nawet ze zwycięstwem.

Wydaje nam się, że dwie rundy były dla Iwo – powiedział trener Korczak. – Teraz żeśmy sobie przejrzeli jeszcze, bo kolega nam przesłał tą walkę, żeby zerknąć. No i wydaje nam się, że dwie rundy były dla Iwo. Ale sprawiedliwie? Można powiedzieć, że nie przegrał tej walki na pewno. Remis uważam, żeby był najbardziej sprawiedliwy w tej walce.

W oficjalnym rekordzie Baraniewskiego pozostanie oczywiście pierwsza porażka w zawodowej karierze, ale w jego sztabie wyraźnie pozostało spore poczucie krzywdy. Trenerzy nie mają wątpliwości, że pojedynek z Menifieldem był znacznie bliższy, niż wskazuje na to sam rezultat.