Szef GROMDY przypomina – na walkę o pas trzeba zasłużyć!

W GROMDZIE walk o pasy mistrzowskie nie rozdaje się na prawo i lewo. Wszystkim o tym przypomniał Mariusz GRrabowski.

– Na walkę o mistrzostwo GROMDY trzeba sobie zasłużyć, nie rozdajemy pasów na prawo i lewo. LUTA i ZIOMUŚ są gwarancją świetnego widowiska w Krwawy Piątek 29 maja – mówi Mariusz Grabowski, szef prężnie rozwijającej się federacji GROMDA, która właśnie rozpoczyna 7. rok swojej działalności. Dziś jest marką rozpoznawalną i cenioną nie tylko w Europie, ale i na innych kontynentach.

GROMDA 25 już w PIĄTEK 29.05. Oglądaj NA ŻYWO na GROMDA.tv

Mariusz Grabowski przypomina – na walkę o pas trzeba zapracować

Redakcja: Trochę kibice stęsknili się za walkami mistrzowskimi…

Mariusz Grabowski: Trzeba być cierpliwym. Już tylko godziny dzielą nas od wielkiego wydarzenia, jakim będzie wyłonienie drugiego mistrza w historii GROMDY. Mamy niekwestionowanego czempiona w osobie Mateusza DON DIEGO Kubiszyna, a teraz pas założy albo Maciej LUTA Grzegorzewski, albo Mateusz ZIOMUŚ Ziomek.

Obaj pretendenci dali się poznać jako nieustępliwi wojownicy czy prawdziwa weryfikacja dopiero nastąpi?

Zdecydowanie już pokazali się ze świetnej strony w walkach eliminacyjnych! Może ZIOMUŚ stoczył mniej pojedynków od LUTY na gołe pięści w GROMDZIE, ale pokonał przecież Damianego KIWI Kiwiora. Poza tym ma duży bagaż doświadczenia z boksu olimpijskiego. Jestem przekonany, że obaj dadzą świetną walkę i nawet na moment nie odpuszczą. To są tacy goście, jakich my chcemy na naszych galach, i z drugiej strony kibice na nich czekają. I jeden, i drugi będą bić się jakby od tego zależało całe ich życie.

Naturalnie następnym krokiem będzie zestawienie nowego ze starym mistrzem?

DON DIEGO przebąkiwał, że nie ma z kim walczyć, a fakty są zupełnie inne. Mamy dla niego przygotowanych kilka opcji: rywal zagraniczny, LUTA albo ZIOMUŚ i rewanż z Kubą SŁOMKA Słomką. Bartek BALBOA Domalik dostał dwie szansy, więc dlaczego taką samą drogą miałby nie pójść SŁOMKA? Wszystko możliwe, tym bardziej, że znamy historie nie tylko rewanżów, lecz i trylogii na gołe pięści w dużych organizacjach. Ja też nie mam z tym problemu. 

Walka o absolutne mistrzostwo GROMDY będzie hitem, a tymczasem wracamy do korzeni… Co dla Pana oznacza hasło przewodnie gali nr 25.

POWRÓT DO KORZENI na GROMDZIE to nic innego jak dawanie szansy nowym chłopakom, zaprawionym w bojach ulicznikom, którzy niczego i nikogo się nie lękają. Takich będziemy pokazywać, budować i promować w naszej federacji. Zawodowi sportowcy nas specjalnie nie interesują, my wyszukujemy całkowicie anonimowych gości, którzy mają smykałkę do boksu na gołe pięści, ale tak naprawdę nikt nigdy nie otworzył im „furtki”. Dlatego liczę, że w grupie nowych GROMDZIARZY będzie kilka diamencików.

Na kogo warto zwrócić uwagę w najbliższy piątek?

Ksywy i nazwiska nie podam, aby nie ułatwiać zadania sympatykom GROMDY. Niech oglądają od deski do deski, zresztą nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Mogę zdradzić, że do małego ringu łącznie wejdzie nawet kilkunastu debiutantów w Mieście Grzechu. Więc będzie kogo oceniać – patrząc z perspektywy wymagającego widza.

W jaki sposób weryfikujecie kandydatów na GROMDZIARZY, aby nikt przypadkowy i zwyczajnie słaby nie przyplątał się do Pionek?

Mamy swoje sposoby, chociaż i nasi „kandydaci” też… I czasem trafi się ktoś, kto nigdy nie powinien u nas się znaleźć. Ale to epizodyczne przypadki. Generalnie bazujemy na poleceniach od zaufanych ludzi, zawodników i trenerów. Oczywiście, że są też tacy, którzy sami się zgłaszają. Niekiedy mamy wrażenie, że wyłapiemy jakąś perełkę, jednak im bliżej gali, tym kontakt jest rzadszy, w końcu gość przestaje w ogóle odbierać telefon. To świadczy, że psychika wysiada. Po co nam taki na GROMDZIE. Albo nie dojedzie na galę, albo głowy nie „dowiezie”.

Wróćmy do przeszłości, dawne województwo radomskie, przełom lat 80 i 90. Z tamtego pokolenia łatwiej byłoby o konkretnych GROMDZIARZY?

To były specyficzne czasy, bez internetu i całego medialnego zgiełku. Aby z kimś się sprawdzić trzeba było w piątek czy sobotę jechać na dyskotekę. I walki na gołe pięści były czymś normalnym. Oj, miałbym teraz z kogo wybierać, gdybym zerknął na ludzi urodzonych np. w latach 70. To był dobry klimat dla klasycznych „solówek” – bez małpowania i wymówek.

Coraz częściej na GROMDĘ przyjeżdżają zagraniczni „profesorowie”, czasem z tytułem „inżynierów”…

Mamy zakontraktowanych Europejczyków na tę galę. Wierzę, że mocno się postawią naszym chłopakom i wspólnie stworzą show. Zobaczymy podczas czwartkowego losowania kto i na kogo trafi. Brytyjczycy, Niemcy, Hiszpanie… Niedawno byłem w Hiszpanii i w przypadkowych okolicznościach spotkałem młodego Polaka, fana GROMDY. Od słowa do słowa powiedział, że zna miejscowego bijoka, który – jego zdaniem – sprawdziłby się u nas w federacji. Po chwili już do niego dzwonił, włączył wideo, a Hiszpan widząc mnie od razu wypalił: Nie ma miękkiej gry!

Źródło: informacja prasowa.