Pimblett roztacza wizję przyszłości. Spodziewa się wyzwania przez mistrza UFC

Paddy Pimblett jeszcze nie sięgnął po tymczasowy pas, a już snuje wizję tego, jak może wyglądać jego przyszłość na szczycie dywizji lekkiej UFC.

Anglik już wkrótce stanie do walki z Justinem Gaethje na gali UFC 324. Stawką main eventu pierwszego wydarzenia nowego roku będzie tymczasowe mistrzostwo w wadze lekkiej. Zarówno Pimblett, jak i Gaethje liczyli na konfrontację z pełnoprawnym czempionem, jednak Ilia Topuria z powodów rodzinnych zdecydował się wycofać z rywalizacji w pierwszych miesiącach 2026 roku.

Wszystkie walki UFC obstawisz u bukmachera FORTUNA. Nowi użytkownicy na start otrzymają aż do 300 zł. Wystarczy, że pierwszy kupon z kursem min. 2.5 obstawicie za 50 zł, za co otrzymacie 150 zł we freebetach. A to tylko jeden z wielu bonusów na start.

TYPKURSYBUKMACHER
Justin Gaethje wygra walkę2.65FORTUNA
Paddy Pimblett wygra walkę1.45FORTUNA

Paddy Pimblett roztacza wizję przyszłości w UFC

Pojedynek o pas tymczasowy najczęściej prowadzi do walki unifikującej, choć historia UFC pokazała, że nie zawsze jest to regułą. Wciąż nie wiadomo, jak długo Ilia Topuria pozostanie poza oktagonem – Gruzin z hiszpańskim paszportem zmaga się bowiem z problemami natury prywatnej, w tym z rozwodem.

Na kanale YouTube Toma Aspinalla Paddy Pimblett zasugerował, że absencja „El Matadora” może potrwać znacznie dłużej, niż pierwotnie zakładano. W takim scenariuszu Anglik liczy na to, że mistrz nie będzie blokował dywizji:

– Ludzie mówią, że Ilia nie wróci przez co najmniej rok. Słyszałem też głosy, że sprawa może być naprawdę paskudna i jego przerwa wydłuży się do dwóch lat. Jeśli faktycznie tak by miało być, to wolałbym, żeby zawakował pas i nie wstrzymywał dywizji – powiedział Paddy „The Baddy”.

Zawodnik z Liverpoolu poszedł jednak o krok dalej i zaczął kreślić możliwe scenariusze na najbliższe miesiące. W przypadku zwycięstwa nad Justinem Gaethje Pimblett dostrzega potencjał na wielki superfight z Alexandrem Volkanovskim:

Myślę tak: jak „Volk” wygra swoją walkę [z Diego Lopesem na UFC 325 – przyp. red.], a mnie promują na niekwestionowanego czempiona, to będzie widział w tym idealną okazję, by sięgnąć po status podwójnego mistrza – powiedział Pimblett, którego jednak taka wizja, mówiąc kolokwialnie, nie jara. – Nie chciałbym bić się z „Volkiem”. Na serio gościa lubię.