
Wychodzi na to, że powstała pewna nieścisłość dotycząca walki Denisa Załęckiego z Denisem Labrygą. Głogowianin wypowiedział się na temat rzekomej „zaporowej kwoty”, którą miał zażądać za starcie z Torunianinem.
Konflikt między freak fighterami trwa od długiego czasu. To właśnie „Bad Boy” był głównym celem Denisa Labrygi, gdy ten dołączył do świata freak fightów. Jak dobrze wiadomo w tego typu walkach liczą się głównie aspekty medialne, a głogowianin pojawiając się w High League dopiero budował swą pozycję.
Z czasem Załęcki zaliczył kilka przegranych, a gwiazda Labrygi rozbłysła. Wciąż jednak wydawało się, że panowie zmierzą się w pojedynku, a nawet „przyklepali” go wstępnie na najbliższą galę FAME 25.
Według informacji torunianina, gdy doszło do negocjacji, Denis Labryga miał zażądać niebotycznej sumy. Dlatego też obaj w Częstochowie zmierzą się z innymi oponentami – Załęcki z Filipem Bątkowskim, a jego głogowski imiennik z Jay’em Silvą.
Denis Labryga zaprzecza narracji
Na kanale Freak Fight Polska pojawił się materiał z Denisem Labrygą, w którym ten losował pytania na kole fortuny. Jedno z nich dotyczyło właśnie starcia z „Bad Boyem”. Czy faktycznie głogowianin zażądał ogromnych pieniędzy, przez co starcie odsunęło się w czasie?
– Nie wiem co tam federacja zaczęła wrzucać do mediów ogólnie, do poszczególnych odnóg medialnych, że ja miałem jakoby takie wymagania, które były uznawane jako zaporowe… – zaczął Denis wykonując ostentacyjny ruch przy słowie wymagania. – Ogólnie przystałem na niższą gażę, którą federacja mi proponowała.
– Z racji dla was, ludzie – argumentował Labryga, niczym „Bane” w trzeciej części trylogii Dark Knight. – Żeby po prostu up…dolić mu… żeby uj…ać go na dziąsło.
Dopytany, czy zgodził się na ofertę FAME Labryga potwierdził:
– Tak… Koniec końców.
Można jedynie żałować, że dopiero teraz na jaw wyszły te informacje. Jasno to jednak wskazuje, że starcie Denisów faktycznie może dojść do skutku. Być może już na czerwcowym evencie.