Heavy Hearta skreślany przed GROMDA 26. Grabowski OSTRZEGA: To już inny zawodnik

„Heavy Heart” stanie w piątek przed najtrudniejszym zadaniem w swojej karierze. Czy skazywany na porażkę pretendent może zaskoczyć Mateusza „Don Diego” Kubiszyna i odebrać mu mistrzowski pas? Mariusz Grabowski zabrał głos na temat szans Kameruńczyka w najnowszym wywiadzie dla Fansportu TV.

Gala GROMDA 26: POLSKIE KOLOSEUM odbędzie się już w najbliższy piątek, 4 września. Na kibiców czeka między innymi znakomicie zapowiadające się starcie Daniela „PIASKA” Piaskowskiego z Adamem „ZIOMKIEM” Ziomkiem. W walce wieczoru wszystkie oczy będą jednak skierowane na mistrzowski pojedynek. Mateusz „Don Diego” Kubiszyn stanie do kolejnej obrony pasa, a spróbuje mu go odebrać Fifen Arami Gbeyi, czyli popularny „Heavy Heart”.

GROMDA 26: POLSKIE KOLOSEUM odbędzie się w piątek 4 września. Transmisja gali będzie dostępna NA ŻYWO na http://GROMDA.tv.

Wszystkie walki GROMDA 26 obstawisz u bukmachera FORTUNA. Zacznij grę z pakietem bonusów: do 200 zł Zakładu Bez Ryzyka oraz 50 zł w dodatkowych freebetach!

Od brutalnego nokautu do walki z „Don Diego”. Grabowski o przemianie „Heavy Hearta”

„Heavy Heart” od pierwszego pojawienia się w GROMDZIE nie należał do zawodników, którzy spokojnie czekają na swoją kolej. Pochodzący z Kamerunu i reprezentujący Niemcy bijok od początku prezentował buńczuczną postawę, zaczepiał przeciwników i był niezwykle pewny swoich możliwości.

Pierwsza bolesna weryfikacja przyszła bardzo szybko. „Heavy Heart” podgryzał „LUTĘ”, ale kiedy obaj znaleźli się w małym ringu, Polak brutalnie rozprawił się z rywalem, kończąc pojedynek efektownym nokautem.

Tamta porażka do dziś ciągnie się za Kameruńczykiem, choć jego późniejsze wyniki pokazują zupełnie inny obraz zawodnika. „Heavy Heart” od tego momentu nie przegrał ani razu. Po drodze do mistrzowskiej szansy sprawił też niemałe niespodzianki, pokonując Patryka Chacię oraz Sebastiana „Scarface’a” Skiermańskiego.

Mimo zwycięskiej serii to nie pretendent będzie faworytem piątkowego main eventu. W tej roli trudno wyobrazić sobie kogokolwiek innego niż „Don Diego”. Mateusz Kubiszyn wygrał wszystkie dotychczasowe pojedynki w Mieście Grzechu i przez lata udowadniał, że potrafi znaleźć sposób na każdego stającego przed nim rywala.

Mistrz mierzył się już również z zawodnikami, którzy na papierze mogli prezentować bardziej klasowe umiejętności niż „Heavy Heart”. Czy oznacza to, że Kameruńczyk stoi przed misją niemożliwą do wykonania?

Mariusz Grabowski nie zamierza go skreślać. Szef GROMDY w rozmowie dla Fansportu TV zwrócił uwagę na nieprzewidywalność walk na gołe pięści. Szczególnie w formule organizacji, gdzie po czterech rundach nie ma już miejsca na kalkulowanie.

Ja myślę, że nie wiemy [o pretendencie] wszystkiego. Po pierwsze, to są gołe pięści. GROMDA jest nieobliczalna. GROMDA jest taką dyscypliną sportu, że walczysz do samego końca. Tutaj nie możesz kalkulować. Wiadomo, że jak masz rundy, dwie minuty, czy pięć rund, możesz sobie kalkulować, udawać i świrować. Tutaj musisz wiedzieć, że jak nie skończysz walki do czwartej rundy, to walczysz do samego końca. Tutaj przychodzi to, na co wszyscy czekają, a zawodnicy muszą się wspiąć na wyżyny.

Grabowski uważa też, że pierwsza porażka „Heavy Hearta” może mieć zbyt duży wpływ na to, jak obecnie oceniany jest pretendent. Kameruńczyk pojawił się wówczas w zupełnie nowym dla siebie środowisku i błyskawicznie został zaskoczony przez dynamicznego „LUTĘ”.

Wiele osób nie docenia „Heavy Hearta”, poniekąd po tej jednej, nieszczęśliwej jego przegranej. Ale powiedzmy sobie szczerze… Tak samo wiesz, jak ktoś przyjeżdża pierwszy raz, zobaczy otoczkę GROMDY, my cały czas o tym mówimy, to wiesz, on w tamtym momencie myślał „wyjść i wziąć pieniądze”. A, nie oszukujmy się, „LUTA” jest szybkim zawodnikiem. Zaskoczył go i ta walka szybko go skończyła.

Od tego czasu sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie. Kolejni przeciwnicy mieli zatrzymywać rozpędzonego „Heavy Hearta”, ale zamiast tego Kameruńczyk konsekwentnie dokładał następne zwycięstwa i ostatecznie zapracował na pojedynek o najważniejsze trofeum.

Później „Heavy Heart” rósł z walki na walkę, z gali na galę. Wszyscy mieli go pokonać – no, niestety, nie udało się. Porównanie „Heavy Hearta” z pierwszej, a z piątej walki, to już w ogóle inny zawodnik. On już widzi tę szansę. Liczy, że wykorzysta ją i wręcz przeciwnie, jest pewny siebie, że tę walkę z Mateuszem wygra. Dla nas, kibiców, organizatorów – my nie jesteśmy po żadnej ze stron.

„Heavy Heart” wielokrotnie słyszał już, że kolejny przeciwnik zakończy jego serię. Do tej pory za każdym razem wychodził z takich prób zwycięsko. W piątek poprzeczka powędruje jednak na zupełnie inny poziom. Tym razem naprzeciwko niego stanie nie kolejny pretendent, lecz niekwestionowany mistrz i dominator GROMDY – Mateusz „Don Diego” Kubiszyn.