Binkowski zdradza szczegóły głośnej awantury: „Poleciała bomba w moją stronę. Zszedłem do boku i…”

Artur Binkowski ujawnił szczegóły głośnej awantury oraz konfrontacji z agresywnymi mężczyznami, do której doszło kilka tygodni temu.

Całe zajście miało miejsce w nocy na dworcu w Radomiu. Pomiędzy Binkowskim i przypadkowo spotkanymi mężczyznami doszło do konfrontacji, po której były pięściarz włączył transmisję live na swoich social mediach. Zarejestrował m.in. wymianę zdań, do której dochodziło kilkukrotnie.

Mężczyźni chcieli także, aby opuścił teren dworca, żeby wszystko wyjaśnić na zewnątrz. Co ciekawe, kilka dni później zwrócili się do pięściarza, z prośbą, by ten usunął transmisję, gdyż widać na nich ich wizerunki.

Teraz w ostatnim wywiadzie dla TVreklama Binkowski ze szczegółami opowiedział, jak doszło do awantury i co wydarzyło się, zanim włączył transmisję na żywo:

– Wiadomo sobota, oni na telefonach, późno w nocy więc dużo chuliganów naszych wracało z imprez. No i tam wbił jeden z chuliganów z Radomia, on tam ponoć jest trochę ważny, ponoć, bo ja nie wiem. No i on zaczął do mnie… popełnił ten sam błąd, co wy tutaj popełniacie w Polsce, że używacie wyrazu ku..a jako przecinek, ku..a mać to nie jest obraza, ale jeśli nie ma tego 'mać’ to nie używamy tego słowa.

– Tym bardziej nie do mnie i ja mu zwróciłem uwagę, że nie do mnie, że ja sobie wypraszam od wszystkich, od wszystkich. Ja sobie wypraszam, bo ja nie żadna ku..a. Nawet nie chcę do tego wracać, on mnie sprowokował słownie, przecież ja już wchodziłem na dworzec PKP, pożegnałem się z tymi orzełkami, powiedziałem dobranoc i odchodziłem, a on mnie zaczepił, zaczął się napinać tak minutę-dwie.

Wyjaśnił, że po tym doszło do bójki pomiędzy nim i jednym z mężczyzn. Napastnik jako pierwszy wyprowadził cios, którego Binkowski miał uniknąć i odpowiedzieć dwoma uderzeniami:

– No i mu powiedziałem, bozia ci dała nogi i ręce, to zrób coś z tym, a nie się napinasz przecież ty nie Pudzianowski. No i leci bomba w moją stronę, zszedłem do boku i uderzyłem mu moim prawym, moim „cmentarzem” na czoło. Jak mu broda poleciała do góry, to mu faken zaje…em na szczenę. Nie stracił przytomności, dobrze, no ale był wyłożony. Ja podniosłem ręce do góry i powiedziałem, przepraszam za to, co się tu wydarzyło, ale ja nie chcę, żebyś mnie wyzywał.

Całą resztę zajścia można znaleźć na kanale byłego pięściarza. Podczas transmisji live przebywał już na dworcu i czekał na pociąg, kiedy agresorzy kilkukrotnie do niego wracali i kierowali pod jego adresem ostre słowa, próbując go ponowie sprowokować.