
Arkadiusz Wrzosek otwarcie skrytykował praktykę odrzucania zawodników ze względu na narodowość, nazywając ją zwyczajnym absurdem.
Warszawski „Wieżowiec” wrócił do rywalizacji po nieudanej próbie sięgnięcia po pas mistrzowski wagi ciężkiej KSW. Podczas gali w Radomiu zmierzył się z doświadczonym Szymonem Bajorem i znokautował go w drugiej rundzie pojedynku. Po walce tłumaczył, że celowo nie forsował tempa od pierwszych sekund, chcąc udowodnić, iż znacząco poprawił swoje umiejętności grapplerskie.
Już po zejściu z kamer Wrzosek miał zasugerować Wojsławowi Rysiewskiemu nazwisko potencjalnego kolejnego rywala – Alexandra Soldatkina. Trenujący w Niemczech zawodnik, urodzony w Rosji, pokonał Marka Samociuka w finale Grand Prix organizacji RIZIN. Pomysł początkowo spotkał się z zainteresowaniem ze strony matchmakera KSW, jednak wkrótce został wycofany.
Arkadiusz Wrzosek: Dla mnie to po prostu absurd
W rozmowie z InTheCagePL Arkadiusz Wrzosek przyznał, że z jego perspektywy propozycja starcia z Soldatkinem była w pełni logiczna. Zawodnik wprost wskazał na problemy kadrowe królewskiej dywizji w KSW:
– To był idealny pomysł. Zawalczyć z bardzo mocnym rywalem spoza organizacji, który spokojnie mógłby być w czubie organizacji, bo u nas taka sytuacja jest w rosterze wagi ciężkiej, że ciężko kogoś znaleźć. Wszyscy są niżej w rankingu i też po porażkach. Wszyscy praktycznie. Dlatego szukałem rozwiązania ewentualnego poza organizacją. Zresztą, ten pomysł walki z Soldatkinem to mi się narodził, jak tylko Marek z nim przegrał.
Reprezentant WCA dodał, że temat potencjalnego angażu Soldatkina pojawiał się już wcześniej w jego rozmowach z przedstawicielami federacji. Finalnie jednak wszystko rozbiło się o kwestie pozasportowe, co – jak podkreślił – pozostaje dla niego niezrozumiałe:
– I ja to mówiłem już kiedyś, kiedyś Martinowi. I Martinowi się bardzo ten pomysł spodobał. Ale w ogóle nie przegadywaliśmy tego. Może on też nie przemyślał tej narodowości jego, co oczywiście jest dla mnie w ogóle absurdem, że takie rzeczy są brane pod uwagę. Już nie chodzi o KSW, ale po prostu o wiele innych organizacji, bo w niektórych przeszkadza, w niektórych nie. Nie wiem. To jest dla mnie dziwne, ale nie zagłębiajmy się w tematy polityczne.